ale dlaczego?

Blog powstał, w październiku ubiegłego roku, by za jego pomocą zdać relację z turnieju pokerowego UNIBET OPEN 2010: VALENCIA. Przez osiem miesięcy zaniedbywany - wraca do łask, a wraz z nim nasze tarapaty, w które chcąc nie chcąc zapewne się w plątamy, bo przed nami - Barcelona Unibet Open 2011.



Wszystkich zainteresowanych pokerem i naszymi przygodami, zapraszam na http://natylkuniesiedze.blogspot.com. Postaram się, by codziennie trafiała do was dawka emocji z naszego wyjazdu.


czwartek, 7 października 2010

Jesteśmy na miejscu!


Podróż do Walencji była mroczna. Tym słowem najlepiej opisać 23 godziny, których potrzebowaliśmy, by dostać się z Pszczyny do Walencji. Rozpoczęło się całkiem nieźle pociąg, autobus, samolot taa samolot, to powinno być zabronione! Siedzisz jak sardynka w puszcze, 30cm na nogi, uszy pękają i czekasz aż spadniesz, czyli 3h z tanimi liniami lotniczymi Ryanair. Wytrwaliśmy jednak dzielnie, śmiejąc się i biadoląc

 na przemian z tego, że nie sposób znaleźć i ułożyć się w optymalną pozycję, która by, choć ździebeńko dawała poczucie wygody. Z lotniska przetransportowaliśmy się taksówką do urokliwego, nadmorskiego

miasteczka Alicante. Tam zastaliśmy morze, kurwy i palmy. To drugie ilością mogłoby śmiało konkurować z trzecim. :) Szybko okazało się, że musimy spędzić tam noc, bo po godzinie 23 ani pociągów ani autobusów. Czekając więc do godziny 6:30 na pierwszy autobus poznawaliśmy Alicante. Jak widać na załączonych obrazkach* było fantastycznie, :) a wiśniówka zakupiona w strefie wolnocłowej bardzo umiliła nam oczekiwanie. 6 października 2010 roku o godzinie 6:30 w Alicante pierwszy raz doceniłem wygodę foteli w autokarze. Jak nie znoszę tym czymś podróżować tak wczoraj, mogąc przytulić się do wygodnej plastikowej rączki od fotela i posiadając

tylko dla siebie dwa miejsca, byłem jedną z bardziej szczęśliwych osób w tym autokarze, bardziej szczęśliwy mógł być tylko farafin. O godzinie 11, po 23 godzinach w podróży, szczęśliwie zameldowaliśmy się w wypaśnym Hotelu w Walencji. Tak wyglądała podróż, jutro, 7 października o godznie 14 farafin dostanie pierwsze rozdanie. Trzymajcie kciuki..!

cdn.

*niestety prędkość internetu nie pozwoliła mi na przesłanie zdjęć do posta. :( Spróbuję jutro.

Brak komentarzy: